Na marginesie sprawy ukraińskiej

Porzućcie wszelkie nadzieje wy, którzy wchodzicie… – w nową epokę pokoju. Wy miliard ludzi pod ustrojem komunistycznym. Bo od tej pory wszelkie wasze bunty przeciwko temu ustrojowi, wszelkie zaburzenia i wrzenia, powstania zbrojne, protesty moralne, wołania o pomoc, i odwoływania się do sumienia chrześcijańskiego – na nic się nie zdadzą. I nikt wam pomocy nie udzieli, bo każda taka pomoc, moralna czy fizyczna, napiętnowana zostanie jako grzech przeciwko Pokojowi. Gdyż od tej chwili nie zbrodnie będą piętnowane, nie ucisk, niewola, niewola słowa i myśli, niewola nędzy, niewola godności ludzkiej, prawdy i religii, lecz nade wszystko piętnowane będzie wszelkie antykomunistyczne poruszenie przeciwko p a c e m  i n  t e r r i s, i wszelki inny gest zinterpretowany w sensie naruszenia – spokoju…”

         Józef Mackiewicz w książce „W cieniu Krzyża” daje przykład  skrajnego antykomunizmu, który pewnie w ostatnim akcie prowadzi poza wspólnotę oficjalnego Kościoła i nie pozwala ocenić wszystkich racji, niuansów i stanowisk, ale dzięki swojemu radykalizmowi i twardej, bezwzględnej analizie, gdzie jego przekonania doprowadzone są do skrajności, daje nam instrumenty pozwalające przebić się przez gąszcz kłamstwa, manipulacji i oszustw. Przenosząc te pesymistyczne rozważania w obszar współczesności już nie kościelnej, ale politycznej i ekonomicznej należy zauważyć, że nasza skromna walka z Systemem, nieludzką ekonomią stanowi właśnie takie naruszenie spokoju (przysłowiowy święty spokój, który ma chronić ‚święte prawa własności’ i zasady gospodarki rynkowej). Wszelkie próby podważania światowego porządku opartego na liberalnej demokracji, wolnej wymianie rynkowej i kilku instytucjach/państwach, które trzymają na tym swoją łapę kończą się słownym upomnieniem z trybun i telewizji, kampanią albo bombami z gołąbkiem pokoju. Walka z niesprawiedliwością, która przenosi się na teren systemowego i globalnego status quo, zostaje albo wyciszona, albo napiętnowania jako faszyzm, neokomunizm, zadymiarstwo, ewentualnie jako tama na drodze do rozwoju, postępu i kilku jeszcze innych spraw. Nie z nami zawierano te umowy i pakty dotyczące pokoju, dobrobytu i szczęśliwości i nie my jesteśmy władni, żeby je zmieniać, nie mamy wystarczającego autorytetu, żeby krytykować, brak nam siły, żeby podważać ustalone sensy i rozumienia rzeczywistości. Piewcy nowego porządku światowego kazali nam porzucić smutek i niepewność co do przyszłości, kiedy ogłaszano ustami proroków koniec historii. Właściwie ładnie poprosili i dali parę drobnych na cukierki. Optymizm wlany został w nasze serca w raz z hektolitrami kolorowych napojów, nowoczesnych używek i obietnicą radykalnej samorealizacji. Miał trzymać w karbach nasze przekonania, idee, zdrowy rozsądek i godność, która każe nazywać złoczyńcę złoczyńcą a bandytę nakazuje piętnować niezależnie od tego, ile miał zer na koncie.

         Tacy pisarze  jak Mackiewicz, ponurzy i surowi w swojej prywatnej wierze, zostają sami. Ortodoksi własnej sprawy, nonkonformiści z ogniem szaleństwa w oczach. Opuszczają ich dotychczasowi towarzysze, protektorzy, czytelnicy, nawet entuzjaści nie potrafią nadążyć i z daleka obserwują oddalającą się sylwetkę, niknącą w linii horyzontu. W tle gra rzewna muzyczka. Czytelnicy wracają do utartych schematów i łatwych propozycji.

A gdzie w tym wszystkim Ukraina? Ukraina pozostaje bezradna w słabości wewnętrznej, rozszarpywana i w spazmach brutalnej walki politycznej, sprzecznościach kapitalizmu peryferyjno-oligarchicznego. Zawieszona zostaje między cyniczną, mocarstwową polityką Kremla a bezradną, choć z naleciałościami cynizmu ‘handlarzy’ i ‘kupczyków’, pozbawioną pomysłu na długofalową i odpowiedzialną politykę administracją europejską. Ukraińcy skazani są na mniej lub bardziej spektakularną porażkę, ale przecież my również. Geopolityka naszych peryferii, brutalna realpolitk lokalnego hegemona, smętnie przygrywający koncert mocarstw nie pozwalają na fantazje, oszukańcze praktyki zostaną surowo ukarane. Choć będzie to porażka, możemy w tym momencie odetchnąć z ulgą, z innym natężeniem tragizmu.

Poeta Norwid ze smutkiem potwierdza:

„Od wschodu: mądrość-kłamstwa i ciemnota,

Karności harap lub samotrzask z złota,

Trąd, jad i brud.

Na zachód: kłamstwo-wiedzy i błyskotność,

Formalizm prawdy – wnętrzna bez-istotność,

A pycha pych!”

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *